Dlaczego doświadczeni nauczyciele w Szkocji odchodzą ze szkół
Doświadczeni nauczyciele w Szkocji coraz częściej rezygnują z pracy albo ograniczają etaty. Badanie oparte na rozmowach z 63 osobami pokazuje, że wielu z nich chciało zostać w szkole, ale nie było w stanie dłużej pracować w obecnych warunkach. Pieniądze nie wydają się tu głównym powodem.
Kogo zapytano
Badacze rozmawiali z nauczycielami szkół publicznych w Szkocji, którzy przed wiekiem emerytalnym odeszli z zawodu albo zmniejszyli wymiar godzin lub zakres obowiązków. Całkowicie zrezygnowało 36 osób, a 27 ograniczyło pracę, zwykle w ciągu ostatnich 18 miesięcy. Średnio mieli około 18 lat doświadczenia. Pominięto tych, którzy odeszli z przyczyn niezależnych, bo chodziło o odejścia, którym dałoby się zapobiec. Autorzy zaznaczają, że nie pytali nauczycieli, którzy mimo podobnej presji zostali w szkołach.
Odejście to proces, nie jedna decyzja
Z wypowiedzi wynika, że rezygnacja rzadko była nagła. Wśród 36 osób, które odeszły:
- 25 opisało niezadowolenie narastające miesiącami lub latami, z powodu rosnącej ilości pracy, trudnych zachowań uczniów i poczucia, że kierownictwo ich nie słucha;
- 25 to „niechętni odchodzący”, czyli osoby, które chciały zostać, ale nie mogły już dłużej wytrzymać;
- wiele osób mówiło o wyczerpaniu, zaburzeniach snu i lęku, a część doszła do kryzysu zdrowotnego wymagającego pomocy lekarza;
- 16 osób odeszło bez żadnej innej płatnej pracy na horyzoncie.
Takie odejścia statystyki zwykle opisują jako „dobrowolne”, co sugeruje, że nauczyciel sam wybrał inną drogę. Zdaniem autorów to mylące, bo kogoś, kogo przyciągnęła konkurencja, można zatrzymać lepszą pensją, a kogoś, kto został wypchnięty przez warunki pracy, tylko ich zmianą. Prawie połowa badanych mówiła, że po odejściu zarabia lub spodziewa się zarabiać mniej.
Ograniczenie etatu często uchodzi za sposób na zatrzymanie doświadczonych osób. Badani widzieli to inaczej: dla jednych była to zaplanowana droga wyjścia i czas na przekwalifikowanie, dla innych sposób, by wyczerpanie dało się znieść. Jedna z badanych osób powiedziała: „Nadal jestem absolutnie wykończona/wykończony w te trzy dni, ale traktuję to jako coś do opanowania”. Statystyki mogą więc zapisać taki przypadek jako sukces w utrzymaniu kadry, choć to początek odejścia.
Rola dyrekcji
W osobnej analizie objęto 58 nauczycieli spoza kadry kierowniczej, w tym 32 osoby, które odeszły. Ponad sześcioro na dziesięcioro opisało praktyki kierownictwa, które przyspieszyły ich wycofanie się z pracy. Tylko dwie osoby czuły się naprawdę wysłuchane. Zdarzało się, że dyrektor, który znalazł praktyczne rozwiązania dla potrzeb rodzinnych lub zdrowotnych, zatrzymywał nauczyciela na dłużej. Taka pomoc zależała jednak od jednej osoby i nie zawsze przetrwała zmianę na stanowisku. Tylko jedna z 32 osób, które odeszły, przeszła formalną rozmowę kończącą współpracę, a większość nie zauważyła prób ustalenia przyczyn.
Autorzy zalecają, by prośbę o zmniejszenie etatu traktować jako okazję do rozmowy o tym, czy praca jest do udźwignięcia, a nie jako sprawę zamkniętą. Dyrektorzy potrzebują przygotowania do takich rozmów oraz uprawnień i środków, by działać. Sprawdzone rozwiązania warto zapisywać, żeby przetrwały zmianę kierownictwa.
Ulga obiecana, ale odległa
W marcu 2026 roku w Szkocji zawarto ogólnokrajowe porozumienie, które skróci czas spędzany przez nauczycieli przy tablicy o 90 minut tygodniowo. Nauczyciele szkół podstawowych i specjalnych odczują to dopiero od sierpnia 2027 roku, a nauczyciele szkół średnich dwa lata później. Nie ustalono, kto za to zapłaci. Samorządy szacują koszt na nawet 310 mln funtów rocznie, a minister edukacji Màiri McAllan powiedziała w październiku w komisji parlamentu w Edynburgu, że rząd nie wyliczył jeszcze kosztów, ale tak wysoka kwota jest jej zdaniem niedokładna i nie do udźwignięcia.
Co to oznacza dla Polski
Wyniki dotyczą Szkocji, która nie należy do UE i ma inny system szkolnictwa, więc nie można ich przenosić na polskie szkoły wprost. Także w Polsce od lat mówi się jednak o brakach kadrowych w szkołach i o obciążeniu nauczycieli. Badanie podsuwa dwa wnioski, które mogą przydać się i tutaj. Po pierwsze, spadek wymiaru godzin u doświadczonej osoby bywa sygnałem ostrzegawczym, a nie dowodem, że wszystko działa. Po drugie, bez rozmów z odchodzącymi trudno ustalić, czy powodem była pensja, czy warunki pracy.
Źródło: Phys.org – „Experienced teachers are quitting or reducing their hours—they’re struggling to cope”

